![]() |
J. Matyskieła S. Orłowski A. Ciołkiewicz |
|
Józef Matyskieła (Grajewo) |
||
|
Trendy mody
|
W moim
telewizorze
Oddajcie mi Pietrzaka |
Mieć nosa Ile ludzi jest na świecie, tyle jest nosów. Są nosy Japończyków, Indian, Eskimosów. Nosy czerwone i czarne, żółte i białe. Ogromne, wielkie, duże, średnie oraz małe. Nos miała Bielicka, ma Małysz i Kubica. Mężatka, narzeczona, panna i dziewica. Ma go Nosowski, Nosek, Nosal oraz Nosik. Każdy nos nosi. Każdy nos swój mężnie znosi. Są nosy charczące, świszczące astmatyczne. Pylące, z katarem siennym i alergiczne Walnięte, rozbite, krwawiące, rozkwaszone. Stuknięte i złamane oraz przetrącone Nosy wścibskie wtykane we wszystko i wszędzie. Ciekawe o to co było, co dopiero będzie. Spuszczone na kwintę, nie wytknięte z chałupy. Nosy do bani i do kitu oraz do d...y. Stare i pomarszczone, owłosione i kosmate. Młode, jędrne i gładkie zimą czy też latem. Kropkowane, piegowate i nakrapiane. Łagodnie opalone, słońcem malowane. Nosy zziębnięte, pociągające co chwilę. Zawiane śniegiem, z zimowym, zielonym gilem. Sine i obrzęknięte, faje zakichane. W chorobie cierpiące i w czasie snu zatkane. Zabłocone, zakurzone, szare i brudne. Nieurodziwe, niekształtne nosy paskudne. Zadarte, masywne i szerokie świeczniki. Zagięte, zakrzywione, garbate haczyki. Nosy długie, w miłości przeszkodą będące. Raz w jedno oko, raz w drugie kochanków kłujące. Całując taką panią wiele ryzykujesz. Nigdy nie ma pewności czy oka nie wykłujesz. Nosy zabiegane, zmęczone i zdyszane. Mruczące i chrapliwe, cały czas zaspane. Dziobate, ostre i szpiczaste aż do przesady Nosy noszone dumnie i nie od parady. Dzielnicowy, komisarz, sędzia, prokurator. Szpicel i kapuś, ormowiec i denuncjator. I każdy z nich niczym tropiący, myśliwski pies. W wietrzeniu, niuchaniu i węszeniu mistrzem jest. Nosy z kółkiem i ćwiekiem, zakolczykowane. Papuaskie, szerokie piórami przetkane. Afgańskie, babilońskie, perskie i tureckie. Egipskie, bizantyjskie, rzymskie oraz greckie. Mgłą osnute i flegmatyczne nosy angielskie. Nosy wielbłądzie arabskie i izraelskie. A w afrykańskiej, egzotycznej zaś krainie. Czerń murzyńskiego nosa osobliwie słynie. Sarmacki nos zażywający tabakierę. Nos kupiecki wietrzący udany interes. A czy już wiecie, kto nos miał znany w świecie tak? Jasne, że kawaler Cyrano des Bergerac. Zapytasz mnie pewnie jak to jest z moim nosem? Skoro tak piszę o innych nosach z patosem. Powiedzieć Ci mogę, że kiedyś nosa miałem. Spośród wielu innych właśnie Ciebie wybrałem. 11 maja 2008 r.
Moja Inwokacja |
|
Jesienny wiersz Pytasz mnie: - Czy mamy jesień?
|
||
|
Oblicza młodości Tchnieniem młodzieńczej piersi wołamy: „Co nam szkodzi, by gór zdobywać szczyty? Wszak świat zmieniają młodzi!” Gdy ogień serca płonie - wielka miłość przychodzi, bo świat należy do nas. Jesteśmy przecież młodzi! Uśmiech fortuny sprzyja i w życiu się powodzi, bo szczęściu trzeba pomóc. Jesteśmy ciągle młodzi. Włos się srebrzy na skroni. Pokusa wzrokiem wodzi. Czerpiąc zachłannie z życia jesteśmy jeszcze ... młodzi. Katar żołądka męczy - wszystko co dobre szkodzi. Coś tam strzyka w kolanie. Jesteśmy już niemłodzi. Gdy sił w ciele ubywa, ostrość zmysłów zawodzi. Pamięć tęskna powraca: Byliśmy kiedyś młodzi. 22 października 2008 roku
|
||
|
Fraszki Członek rodziny Był członkiem rodziny. Miał jedzenie z miską. Nie minął czas jakiś. Znalazł się w schronisku. Naturalny wybór Utożsamiał się z sukcesami. Porażki zostawił sierotami. W kupie siła Siła jest tylko w kupie. Samotni pozostają w ... (tyle). Cywilizacja papierów Była epoka kamiennej, z brązu i żelaza siekiery. W naszej cywilizacji dominują papiery. Szkoda gadać Szkoda gadać po próżnicy. Rzekł, gdy zszedł już z mównicy. O pewnej Pani Stoi na ulicy od rana. Najlepiej poinformowana. Modlitwa biznesmena Starożytny wieszcz napisał: - Nie wszystek wszak umrę!- Więc daj dobry Boże mi z grubszym portfelem trumnę. Słowo honoru Wypowiada honoru słowo. Lecz myśl ma nie honorową. Osteoporoza Dziewczyny z naszej młodości. Gdzie one teraz są? W jakim stanie są ich kości? Koledze z pracy, z którym dzielę komputer Jasne, że więcej czasu potrzebuje facet w Twym wieku. Ale przesadzasz! Pozwól mi już zrobić „Pandę” człowieku! Zarzewie domowego ogniska Jesteś zarzewiem domowego ogniska. Iskierką uśpioną, która ogniem błyska. Królowa Nie jestem królem, lecz mam królową. Moja ósemka ma koronę nową. Domu ostoja Jesteś domu mego ostoją. Strzeżesz serce i kieszeń moją. Życiowa konieczność Człowiek czasami musi iść na układy. Bez układów w życiu nie da rady. Nasze osiągnięcia w M.E. 2008 w piłce nożnej Jeden gol strzelony z pozycji spalonej. Mecz zremisowany. -Leo why? -For money! O pewnym panu Przywódcą zapragnął zostać wkrótce. Rozpoczął od spotkań przy wódce. |
|
|
|
Wspomnienie z wczasów, czyli baby są gorsze. Wiedzą to wszyscy ludzie, starzy oraz młodzi, że wszelkie zło na świecie od kobiet pochodzi. A wszystko się zaczęło od kuszenia w raju. Grzech, podstęp, intrygę za oręż swój mają. Wódz starożytny - Aleksander Macedoński, widząc oddział wojowniczek amazońskich, uszedł pospiesznie ze swym całym wojskiem w lasy. Przegrana byłaby jego hańbą po wsze czasy, Zwycięstwo zaś nie dałoby mu żadnej chwały. Z babą nie wygra! Wie o tym męski świat cały. W literaturze i historii kobiet chciwych, przewrotnych, okrutnych, żądnych władzy, zdradliwych było bez liku: Lady Makbet, Balladyna, Królowa Elżbieta, Caryca Katarzyna, czy Mata Hari, pani reputacji marnych - szpiegomanka i sprawczyni klęsk militarnych. Od tysięcy lat już, od zarania ludzkości nękają nas choroby, różne przypadłości. Nawiedzają katastrofy oraz liczne klęski. Wiele nieszczęść - większość z nich ma rodzaj żeński: Burza - nawałnica i gwałtowna wichura: Powódź, trąba powietrzna i gradowa chmura; Zamieć śniegowa, zawieja i zawierucha; Szarańcza, wesz, osa, ćma i natrętna mucha; Żmija - gadzina, żaba, okrutna modliszka; Ropucha i traszka oraz kosmata liszka; Upiorna zjawa, mara a także zmora. Wiedźma - czarownica oraz inna potwora; Rwa kulszowa, podagra, niemoc, impotencja; Katarakta, skleroza, poety demencja; Laksa - biegunka, tuberkuloza - gruźlica; Ospa, cholera, dżuma i febra - zimnica; Odra, szkarlatyna i złośliwa anemia; Grypa - hiszpanka oraz inna epidemia. Żeniąc się mój chłopcze, miej to w swojej pamięci: Będziesz rodziny głową, którą szyja kręci. Będzie czarować ubiorem, wonią perfum nęcić, mamić makijażem, aż wokół palca okręci. Będzie ciebie urabiać, dziurę wiercić w brzuchu. Wokół niej będziesz tańczyć, aż zabraknie ci tchu Zbije na kwaśne jabłko i nie da się wypłakać. Jak zagra, tak będziesz musiał śpiewać i skakać. Kieszeń twą będzie pustoszyć, rujnować i gubić. Na koniec ci rzeknie: „Krokodyla daj luby”. Gdy cię już zdobędzie, wykorzysta i rzuci. Zrani serce, wyjdzie bokiem, duszę zasmuci. Będąc sobie na wczasach nad brzegiem Bałtyku - obok zaś żona z córką leżą na kocyku – doszedłem do wniosku ciągnąc różne wątki: Od każdej reguły są przecież wyjątki! Mając to na uwadze, powiedzieć wam mogę: Pośród innych kobiet moje są wyjątkowe! P.S. Mój drogi młodzieńcze nie wierz temu poecie. Lichy poeta podążył fałszywym wątkiem. W życiu idź tylko za głosem serca, bo przecież wyjątek jest regułą, a reguła wyjątkiem! 4 lipca 2008 roku
|
||
|
Człowiek nie zwierzę Mówił mi kiedyś profesor stary, - noszący rogowe okulary – że każda krowa swoje rogi ma. Nie jeden róg, lecz rogi dwa. Jeden róg ma tylko: nosorożec, mityczny koń z rogiem – jednorożec i dzioborożec, lecz ten to ptaszek i nie należy do paczki naszej. Oprócz zaś byka, kozła, barana, Nierogacizną reszta jest zwana. Człowiek nie zwierzę lecz rogi miewa. Choć bardzo dawno zszedł już z drzewa, i w życiu ludzkie ma zwyczaje – czasem się jednak zwierzęciem staje: Gdy jesteś młody i silny jak tur, rączy jak jeleń – przeskoczyłbyś mur. Korzystasz z życia. Po świecie ganiasz, aż Ciebie usidli jakaś łania. Stajesz się wtedy przywódcą stada. Lecz naprawdę ona Tobą włada. Przy braku racic i sierści braku, żona Ci mówi: „ - Lecz się bydlaku!”, i Twoją godność ludzką obraża. „ - Pytaj o pomoc weterynarza, bo ludzki lekarz Ci nie pomoże!” Jakaż to hańba. O Dobry Boże ! Pracujesz ciężko i tyrasz jak wół. Nim się obejrzysz mija życia pół. Nie wiedząc kiedy, z nie swojej winy, jesteś rogaczem z jej to przyczyny. Gdy się już znudzisz, żona cię zmienia. Innego wtedy szuka jelenia. Inna Ci powie: „ - Ty stary capie”, Gdy leżysz rano na swej kanapie. „- Na amory przyszła Ci ochota ? Przestań się byczyć, czeka Cię robota!” Zdesperowany warkniesz nerwowo: „ - Odczep się wreszcie ty wredna krowo!” Ja jestem spod koziorożca znaku. Baran – to żony jest znak Zodiaku. Jeden i drugi – oba rogacze. Przez to życie pełniejszy ma smaczek. Ja zaś mam również rogatą duszę. Wymyślam satyry, choć nie muszę. 24 lipca 2008 roku |
||
|
Pierwsza letnia burza W parne popołudnie, kiedy upał wszystkich nuży nadbiegają tłumnie obłoki - posłańcy burzy, zakrywając słoneczny błękit. Gdy niebo skąpi ziemi wilgoci, nagle deszcz zaczyna siąpić. Z oddali słychać już pomruki – pierwsze grzmoty. Pies wylękniony wyjść z budy nie ma ochoty. Przecina niebiosa błysk od czasu do czasu. Wody sina ściana na tle ciemnego lasu zawisła. Odgłos wiatru w kominie rozbrzmiewa. Będą mogły wyszumieć się szczęśliwe drzewa strzegące wiejskiego domu - ludzi schronienia, którzy czekają przejścia burzy uderzenia. Pierwszy to, tak gwałtowny żywioł tego lata. Nadchodzi ciemną chmurą, że nie widać świata. Ryczy jak lwica. Z łoskotem rzuca garnkami, toczy z hukiem kamienie, razi piorunami niczym ogromne ramię Bogów w srogim gniewie. Róg niebieski – gra koncert w deszczu ulewie. Wichurą drogę ptakom do gniazda wydłuża i podmuchami cichą toń jeziora wzburza. Dziewczynę idącą polną drogą zaskoczy. Letnią sukienkę do suchej nitki przemoczy. Czasem jest gwałtowna i przynosi zniszczenie. Odchodzi szybko dając życiu nowe tchnienie. Gdy już ucichnie echo po ostatnim grzmocie i ożyje zieleń mchu na drewnianym płocie - maluje nasz szary świat tęczy kolorami i nasyca powietrze kwiatów zapachami. Przynosi wysuszonej ziemi ukojenie. Gasi też piskląt w gnieździe bocianich pragnienie. Przysparza budulca dla gniazda jaskółczego. Daje pogodny poranek dnia jutrzejszego. Mocniej pachnie bez, a słowik weselej śpiewa i młode listki rozwijają się na drzewach. Widać radość brodzących po kałużach dzieci. Po burzy słońce na niebie jaśniej nam świeci. 17 maja 2008 r.
|
||
|
Zapomniana Ścieżka Ścieżko polna wydeptana stopami pokoleń ! Prowadziłaś synów tej ziemi w ich codziennym znoju. Wiodłaś utrudzonego wędrowca pośród pachnących chlebem łanów. Byłaś chwilą wytchnienia w cieniu rosnącej przy tobie gruszy. Koiłaś chłodem wieczornej rosy zmęczone stopy. Byłaś miedzą wśród pól i miejscem rozmowy z sąsiadem. Pieściłaś bose stopy idącej do kościoła kobiety. Cieszyłaś oko przechodnia widokiem jutrzenki i zmierzchu dnia. Byłaś ulotną chwilą spotkania z ukochaną dziewczyną. Zaorano cię dla szerszego zagonu. Rozerwał cię pług, bo tak było prościej. Poszłaś w zatracenie, bo było za wąsko dla traktora. Rozpruto cię dla większego o kilka snopów plonu . Skazano cię na nicość w pogoni za zyskiem. Odeszłaś w zapomnienie. 9 marca 2008 |
||
|
O nas |
Napisz do nas |
Kontakt |
Reklama |
Mapa witryny |
Twój e-Panel |
Patronat medialny
Copyright © e-Grajewo.pl 2001-2010 Wszelkie prawa zastrzeżone. |