Myjmy owoce leśne

aktualizacja: 2017-07-11 16:30:22     nr wiadomości: 32433     przeczytano: 2747     Ilość komentarzy komentarze: 1

Słodkie, leśne owoce - bogate źródło witamin, minerałów i błonnika. Możemy wykorzystać je do przygotowania ciast, deserów i innych smakołyków. Jednych przyciągają dodatkowym zarobkiem, innych smakiem i aromatem. Amatorów skarbów runa leśnego wśród nas nie brakuje, a niektórzy uważają, że  najlepiej smakują tylko prosto z krzaka. Niestety ta drobna przyjemność może mieć bardzo poważne konsekwencje.

Na niemytych owocach mogą znajdować się jaja tasiemca bąblowcowego, pasożyta przenoszonego głównie przez lisy, ale też małe gryzonie i bezpańskie psy. To wyjątkowo podstępna i groźna choroba pasożytnicza. „Szkodnik” przez lata może rozwijać się w organizmie człowieka, doprowadzając do uszkodzenia wątroby, mózgu i płuc. Leczenie bąblowicy jest bardzo trudne. Do końca czerwca br. w województwie podlaskim lekarze odnotowali dziewięć przypadków tej choroby, w powiecie grajewskim na szczęście żadnego – informuje Lucyna Jadaluk z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w Białymstoku.

Czy wobec tego mamy zrezygnować z jedzenia jagód, poziomek czy malin?

Oczywiście, że nie. Bąblowica to typowa choroba "brudnych rąk". Należy przestrzegać kilku podstawowych zasad higieny. Powinniśmy zapomnieć o podjadaniu owoców prosto z krzaczka, a po powrocie z leśnej wędrówki umyjmy dokładnie ręce i zebrane owoce. W archiwum pamięci niech pozostanią wspomnienia, kiedy z wypraw na jagody wracamy z garnuszkiem i pełnym żołądkiem  – radzą epidemiolodzy.


/e/

 

Nie rezygnujemy z runa leśnego , tak jak i z seksu osób stanu malżeńskiego. Ale do wszyskiego potrzbny jest rozum, zasady i odpowiedzialność.Smacznego!
Napisał: Homo sapiens dodano: 2017-07-11 23:20:10

Dodaj komentarz

Treść:


Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy możliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.